Jerzy Maksimowicz, emeryt z Tychów, nie bierze kredytów Jerzy Maksimowicz, emeryt z Tychów, nie bierze kredytów

Jerzy Maksimowicz, emeryt z Tychów, nie bierze kredytów (© Fot. Karina Trojok)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nie ma szans, by w najbliższych miesiącach doszło do uratowania większej części rent lub emerytur od zajęcia przez windykatorów lub komorników. Stała sejmowa podkomisja, która zajmuje się sprawą z inicjatywy posłów PiS, nie miała ani jednego posiedzenia.

Przyjęcie sprawozdania na temat zmian w ustawach, co zakładano we wrześniu, po powrocie posłów z wakacji, jest już nierealne. Ponieważ rząd jest przeciwny proponowanym rozwiązaniom - sprawę najpewniej należy uznać za upadłą.

Stanisław Szwed, poseł PiS z Bielska-Białej, zabiegał o zmiany w ustawie korzystne m.in. dla emerytów i rencistów od marca. Złożył interpelację w sprawie podwojenia tej części świadczenia, którego za długi nie mógłby zająć windykator lub komornik.

- W istocie były trzy inicjatywy poselskie. Chodziło także o to, by możliwe było rozłożenie zadłużenia na raty w dłuższym czasie, przez co zadłużonej osobie pozostawałaby do dyspozycji większa część pieniędzy z ZUS. Trzecia z inicjatyw w tej sprawie dotyczyła zadłużenia ściąganego z minimalnego wynagrodzenia pracowników, które w o wiele wyższym stopniu chronione są przed zajęciem, co stawia emeryta i rencistę w nierównoprawnym położeniu - relacjonuje poseł Szwed.

W swej interpelacji akcentował, że w przypadku najniższych rent i emerytur można na poczet zadłużenia zająć 50 i 60 proc. świadczenia. Tymczasem w wypadku minimalnego wynagrodzenia wolne jest 75 proc. pensji. Jest to o tyle zastanawiające, że najniższa emerytura z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, wypłacana przez ZUS, to zaledwie 52,9 proc. minimalnej pensji, a w przypadku renty 40,7 proc. Tak więc nie dość, że najniższe świadczenia z FUS są niższe niż minimalna pensja pracownicza, to komornik może z nich potrącić procentowo więcej.

"Zastosowane w ustawie określenie kwoty wolnej od egzekucji i potrąceń jest zbyt restrykcyjne, nie uwzględnia kosztów minimum biologicznego" - argumentował poseł Szwed. Uważał, że należy brać pod uwagę m.in. sytuację rodzinną emeryta czy rencisty, w tym liczbę utrzymywanych osób.

Dla Jarosława Dudy, podsekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, który odpowiadał w kwietniu na interpelację posła, proponowane rozwiązanie jest chybione.

- Wysokość potrąceń uzależniona jest przede wszystkim od rodzaju zobowiązania ciążącego na dłużniku - przypomina Jarosław Duda z MPiPS. Przyznaje przy tym, że emerytura lub renta po dokonaniu potrąceń jest niska, wpływ na to jednak ma jej wysokość przed potrąceniami. A to już zależy od długości stażu pracy, wysokości zarobków i odprowadzonych od nich składek. Jego zdaniem, ustalenie wyższej kwoty wolnej od potrąceń nie zmniejszy w żaden sposób zadłużenia emeryta czy rencisty, a jedynie wydłuży okres jego spłaty.

- Może to skutkować dyskryminacją emerytów i rencistów przy zaciąganiu kredytów, bowiem niemożność wyegzekwowania zadłużenia, jednocześnie przy zaawansowanym wieku potencjalnego dłużnika, będą skutkowały odmownymi decyzjami kredytowymi - ostrzega Duda.

O tym, że jego argumenty są celne, przekonuje codzienna praktyka banków. W kryzysowych czasach Komisja Nadzoru Finansowego zaleciła pieczołowite badanie zdolności kredytowej klientów. Jeśli wolne od zajęć komorników będzie np. 75 proc. emerytury w wysokości 1.000 złotych, bankowi do wyegzekwowania długu pozostałoby 250 zł. Na takie ryzyko banki nie idą - bo muszą dbać o swą płynność finansową. Udzielają bowiem kredytów z depozytów swoich klientów. Gorsza płynność - to obowiązkowe wyższe rezerwy na wypadek zmasowanej np. likwidacji lokat. A to oznacza mniej pieniędzy na kredyty dla wszystkich klientów. Uzyskałyby je zatem tylko osoby o wyśmienitej sytuacji finansowej - a nie najubożsi.

- Nie tylko z tych powodów jestem przeciwny rozwiązaniom proponowanym przez parlamentarzystów - mówi ku naszemu zaskoczeniu Jerzy Maksimowicz, emeryt z Tychów. - Ja od 30. roku życia oduczyłem się życia na kredyt. Kiedy przyszedł czas spłaty, znalazłem się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Wtedy sobie obiecałem, że będę się gospodarzył tylko tym, co mam. To samo radzę innym.

Przyznaje on, że i jego boli los emerytów o słabych dochodach, którzy czasem na leczenie czy życie zaciągają kredyty.

Ku zaskoczeniu wielu osób poseł Stanisław Szwed uznaje dyskusję nad zasadnością proponowanych przez siebie rozwiązań za nieco jałową. - Wrześniowe sprawozdanie z prac podkomisji ds. rynku pracy nad zmianami w ustawach jest nierealne. Nie odbyło się ani jedno jej posiedzenie - czyli projekty leżą. Do tego rząd jest przeciwny proponowanym rozwiązaniom, więc na razie nie należy się spodziewać takich ustaw - kwituje poseł.

Jakie są potrącenia?

- świadczenia alimentacyjne - do 60 proc. świadczenia brutto,

- za pobyt w domach pomocy społecznej, zakładach opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych - do 50 proc.

- inne egzekwowane należności - do 25 proc.

- z tytułów wykonawczych (innych niż alimenty) - 50 proc.





Wiadomości

Komentarze (5)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

kanał (gość)

to zapewne rentka rajmuntka kaczyńskiego za jego zasługi w zmykaniu z Najjaśniejszej RP do zajętej wawy przez Adolfa Ha

brzęcący (gość)

to emerytura UBeka w kwocie 19.999 zlotych/ miesięcznie. Czy takiej emerytury nie należy, nie w % a jedynie w całości zająć ???????? Należy!!!!!!!!!!!!! Tak brzmi odp:

zas (gość)

PO i PiS to przecież sam trzon Solidarności. To przecież oni tworzą nową moralność i etykę wraz z Kosciołem r-k i IPN. Już praktycznie 21 latek. Szkoda, że "gość'u tego nie wiesz.

wlasnie (gość)

po systemie totalitarnym mamy POligarchię post sowieckich staliniątek, to skąd im wleją do czerepów etykę, czy moralność

zas (gość)

emeryturami, zajęli się jaśnie panowie posłowie, majątkami tych przedsiębiorców co nie płacą pensji pracownikom. Chyba, że zgadzają się z powiedzeniem, że złodziejem jest tylko ten co ukradnie złotówkę. Ten co kradnie miliony, dodatkowo okradając swoich pracowników jest godzien pochwał i zaszczytów. Nasi wodzowie solidarnościowi, grzęzną w coraz większym bagnie moralnym.