Niedziela była najgorętszym dniem tego lata. Na razie możemy spodziewać się delikatnego spadku temperatury. Ale to oznacza spadek o zaledwie kilka stopni. Na dodatek w związku z napływającymi masami gorącego powietrza musimy spodziewać się gwałtownych burz, które spowodują wzrost wilgotności powietrza.

- Najgorzej może być w drugiej połowie przyszłego tygodnia - mówi Marcin Czeczatka z IMiGW. - Wtedy oprócz wysokiej temperatury zaczną dokuczać nam burze. Zrobi się parno, będą ulewy, zwiększy się wilgotność powietrza. Trudno wytrzymać w takich warunkach, dlatego pomyślmy o zapewnieniu sobie ochłody.

Najniższa temperatura będzie panowała nad Bałtykiem. Jednak meteorolodzy mówią, że taki pas chłodniejszego powietrza będzie bardzo wąski i w odległości kilkuset metrów od plaży temperatura może niczym nie różnić się od tej w głębi kraju. Dodatkowo brak wiatru będzie potęgować uczucie lejącego się z nieba żaru. Synoptycy ostrzegają, że w najgorszej sytuacji znajdować się będą osoby, przebywające w miastach. Właśnie tam temperatura jest najwyższa, a brak przewiewu wśród betonowych budynków sprawia, że w powietrzu znajduje się dużo spalin samochodowych oraz ozonu.

Upały, które ogarnęły Pomorze, są uciążliwe nawet dla egzotycznych zwierząt. W oliwskim zoo otrzymują one mrożone pokarmy - dowiadujemy się od Michała Targowskiego, dyrektora Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Wybrzeża.

Upalny weekend dawał się we znaki wszystkim bez wyjątku. Miejskie pływalnie dosłownie pękały w szwach, i to bez względu na to, czy były pod gołym niebem, czy nie. W warszawskim wodnym parku Warszawianka trzeba było odstać co najmniej pół godziny w kolejce, aby wykupić wejściówkę.

W wielu miastach, jak choćby w Łodzi, w sukurs rozpalonym lipcowym słońcem przybiegli strażacy. W Łodzi w sobotę i w niedzielę rozstawili w centrum miasta kurtyny wodne, które opryskiwały spacerowiczów mgiełką chłodnej wody. Łodzianie zaś z przyjemnością z nich korzystali.

Pomimo lejącego się z nieba wulkanicznego żaru pogotowie nie zanotowało nadzwyczajnej liczby interwencji w związku z wysoką temperaturą. Jednak rozgrzane powietrze sprawiło, że w Łodzi tory tramwajowe wykrzywiły się na tyle mocno, że jeden z tramwajów się wykoleił.

Skwar i znajdujące się w bezruchu powietrze sprawiły, że w większości lasów ogłoszono trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Wstęp do tych miejsc jest całkowicie zabroniony, a gigantyczny pożar może wywołać niemal każde nieostrożne zachowanie turystów.

Niebezpieczne może być nawet pozostawienie na wyschniętej ściółce butelki, która działa jak lupa skupiająca w jednym punkcie promienie słoneczne, co w efekcie może doprowadzić do zaprószenia ognia. Pożar w takich warunkach może wywołać nawet iskra powstała w wyniku hamowania, np. samochodu lub pociągu.

Właśnie taka była przyczyna pożaru w 1992 roku w okolicy Rud Raciborskich. Był to największy pożar współczesnej Europy - zarzewiem była iskra z niesprawnych hamulców pociągu przejeżdżającego przez wysuszony na wiór las w okolicy Rud Raciborskich. Tłumienie ognia trwało od 26 sierpnia do 12 września 1992.

- Zginęło troje ludzi, ogień spopielił 10 tys. ha lasów. Do tragedii doszło przy 36-stopniowym upale. Mimo upływu kilkunastu lat tamte wydarzenia ciągle wywołują dużo emocji. Lasy RDLP Katowice należą do najbardziej zagrożonych pożarami w skali całego kraju. Aż 402 tys. hektarów, czyli 66 proc. powierzchni, zostało zaliczone do najwyższej kategorii zagrożenia pożarowego - mówi Krzysztof Chojecki, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Dlatego ostatnie upały wzmogły szczególną czujność służb leśnych w woj. śląskim. Przy traktach kolejowych i polanach odwiedzanych przez turystów zwiększono liczbę patroli w 33 lekkich samochodach terenowych z agregatami gaśniczymi. Leśnicy nieustannie przeczesują wzrokiem - z gęsto rozmieszczonych 65 wież obserwacyjnych - stan śląskich lasów otaczających przecież duże miasta i zakłady przemysłowe, w tym chemiczne. W pełnej gotowości są leśne bazy lotnicze z samolotami gaśniczymi - w Rybniku dwa samoloty typu Dromader, w Polskiej Nowej Wsi koło Opola jeden i w Brynku koło Tarnowskich Gór gotowe do startu dwa śmigłowce MI-2. Strażacy śląscy mają już sporo roboty - tylko w sobotę wyjeżdżali do 84 pożarów, pochłonęły one mienie warte 117 tys. zł. Niestety, wysoka temperatura topi także resztki rozsądku: strażacy odbierają codziennie 6-8 fałszywych alarmów.

Przy fali upałów, kiedy koordynacja ruchowa kierowców jest słabsza, na wielu ulicach i trasach przelotowych zurbanizowanego i gęsto zaludnionego Górnego Śląska widać wzmożone patrole.

Na razie policja uważa, że wszystko jest w normie - o ile za dobową normę uznać 120-160 stłuczek i kilkanaście wypadków z rannymi oraz kilkudziesięciu nietrzeźwych za kółkiem. Jak przy ostatnich zimowych śnieżycach, tak i teraz, przy fali upałów - większość kierowców woli jednak jechać wolniej, ale dojechać do celu bez pomocy lawety.

Wiadomości

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Zagladnijcie do POLSKIEGO SLOWNIKA (gość)

Uzywajcie POLSKIE wyrazy kiedy piszecie dla POLAKOW!. Dziennik Zachodni zatrudnia dziennikarzy ktorych znajomosc Jezyka Polskiego jest niedostateczna!!. Kto uzywa takie spolszczone Amerykanskie idiotyzmy jak: "egzotyczny",?? "zurbanizowany", "koordynacja","interwencja"?. To sa Angielskie wyrazy bezczelnie wpiepszone do naszej Polskiej mowy!. Prosze pisac po POLSKU a nie jakas Amerykansko- Polska GWARA!!

kilo (gość)

http://miziaforum.wordpress.com/2010/07/11/przepowiednia-mizia-polska-smiertelne-zagrozenie-stalo-sie-faktem/