Siła i jakość wywodzi się z tradycji! Na katowickim osiedlu Witosa powstaje Zielony Bazar, to kontynuacja misji Nicefora Dzidy z Goczałkowic

Aleksandra Smolak
Aleksandra Smolak

Wideo

W Katowicach przy ul. Kolońskiej 1 powstał imponujący budynek. 4 października zostanie otwarty Zielony Bazar, a na początku przyszłego roku, w mieszących się tu pomieszczeniach biurowych będą działać liczne firmy. Inwestorem przedsięwzięcia jest Łukasz Dzida rolnik z Goczałkowic.

Urodził się pan w rodzinie rolniczej?
Dokładnie tak.

Kiedy zaczął pan pracować?
Konkretnej daty nie pamiętam, ale pracowałem od dziecka, może od drugiej klasy szkoły podstawowej a może nawet i wcześniej.

I co pan wtedy jako dziecko robił?
Rodzice hodowali kwiaty, pomidory i ogórki, więc pomagałem w szklarniach.

Lubił to pan?
Bardzo lubiłem pomagać rodzicom. Oni kochali, to co robili, a ja doceniałem ich ciężką pracę. Chciałem ich odciążyć, aby mieli choć trochę lżej. Wszystko, co robili rodzice, to robili dla nas, czyli dla mnie i rodzeństwa.

Pewnie więc nie tylko pan pomagał rodzicom?
Mam sześciu braci i dwie siostry, pomagaliśmy wszyscy od najstarszego do najmłodszego.

Czy już wtedy gospodarstwo rodziny Dzida, było tak mocno rozwinięte?
Rodzice zawsze byli bardzo innowacyjni. Ojciec niczego się nie bał, często wyjeżdżał na zachód podglądać tamtejsze europejskie rolnictwo a później, wszystkie te nowości wprowadzał u nas. Można więc powiedzieć, że tak, jak na tamte czasy (PRL-dopisek redakcji) gospodarstwo rodziców było bardzo mocno rozwinięte.

Towarzyszył pan ojcu w tych podróżach?
Tak, bardzo lubiłem te wyjazdy. Tata nieraz zabierał mnie lub starszych braci ze sobą. Obserwowaliśmy zachodnich farmerów a później, to oni przyjeżdżali podpatrywać nas. Dzisiaj wszystko zobaczyć można w internecie, 40 lat temu tak nie było, więc ojciec wsiadał w samochód i podróżował po Europie. Każda taka podróż była inspiracją do kolejnych zmian.

Co szczególnie zapamiętał pan z tych podróży?
Kiedy byłem już nastolatkiem, kłóciliśmy się, kto ma prowadzić samochód (śmiech).

Dziś rodzicie, już odpoczywają, a pan został na ojcowiźnie?
Gospodarstwo prowadzimy razem z Bratem Stanisławem. Ojciec w 2006 r. faktycznie przeszedł na emeryturę, ale cały czas nam pomaga i doradza.

Pozostała część rodzeństwa poszła w innym kierunku?
Wspólnie utworzyliśmy grupę producentów - Dzida Produkt. To kompleks przechowalni wraz z infrastrukturą do pakowania warzyw. Dzisiaj to jedno z największych tego typu przedsiębiorstw w Polsce. Każdy z nas związany jest głównie z rolnictwem i ogrodnictwem, choć jeden z braci prowadzi również potężną międzynarodową firmę transportową, bracia mają też hotele.

Wróćmy jednak do działalności pana i pańskiego barat. Co ma pan na myśli, mówiąc gospodarstwo? Państwa działalność, to przecież nie tylko marchew.
To ponad tysiąc hektarów ziemi pod uprawę, z czego faktycznie największą część zajmuje uprawa marchwi, ale też pietruszki, selerów, buraków czy cebuli. To także kilkadziesiąt hektarów uprawy sadowniczej i ponad 100 hektarów stawów, gdzie hodowane są ryby.

Mówiąc o stawach myśli pan o Ochabach?
Tak, to tam uprawiana jest dziś imponująca hodowla ryb. Kiedy w 2012 r. kupiliśmy od Skarbu Państwa Stadninę Koni Ochaby, jej główną wartością była historia. Po kilku latach inwestowania i zmian, dzięki mojemu bratu Stanisławowi stadnina odżyła. Oprócz ryb hodowane są tu także konie, dobrze się ma też produkcja warzyw.

Nie przeocz

Wyśmienite ryby i warzywa z hodowli i upraw, o których pan wspomina, bez wątpienia dobrze znane są m.in. mieszkańcom Goczałkowic, gdzie działa mały sklep z tym doskonałym asortymentem. Od października zacznie działać w Katowicach Zielony Bazar – to pana autorski projekt, skąd pomysł na stworzenie pierwszego w Polsce marketu warzywno-owocowego?
To zawsze było moje marzenie, ale aby wyjaśnić, skąd się wzięło, trzeba wrócić do historii. Ziemię w mojej rodzinie zaczął uprawiać dziadek Nicefor już 1919 r. To on zmienił tradycyjną gospodarkę nastawioną na wyżywienie rodziny, na wyspecjalizowaną produkcję warzyw dla rzeszy pracujących w górnictwie i przemyśle. Kiedy dziadek podjął się swojego wyzwania miał 17 lat. Dwa lata wcześniej 15-letni dziadek Nicefor sfałszował swoją metrykę urodzenia, by móc jak najszybciej podjąć pracę na kopalni Silesia w pobliskich Czechowicach-Dziedzicach (pracę na kopalni można było wówczas rozpocząć od 16 roku życia – dopisek redakcji). Za pierwsze zarobione pieniądze dziadek Nicefor kupił książki i zaczął się uczyć, jak uprawiać ziemię. I tak rozpoczęła się produkcja warzyw, która trwa do dzisiaj. Dziadek warzywa dla katowickich konsumentów woził końmi, podróż w jedną stronę zajmowała mu 12 godzin! Dziś ta sama trasa samochodem zajmuje 40 minut. Kiedy o tym pomyślę, tym bardziej doceniam, jak wielkim człowiekiem był mój dziadek. Nie mogłem więc czekać z realizacją swoich planów i kontynuacją misji dziadka Nicefora.

Co będzie wyróżniać Zielony Bazar?
Chodząc nieraz po supermarketach, wstydziłem się swoich warzyw. Od momentu zebrania zbiorów z pól do czasu, kiedy trafią one na sklepową półkę, mija bardzo długa droga. Łańcuch ten sprawiał, że ta moja marchewka, kiedy ma już trafić do konsumenta, po prostu nie bardzo mi się nie podobała. W supermarketach przerażała mnie także cena naszych produktów. Dlatego postanowiłem sam spróbować otworzyć taki market. Bardzo chciałem, żeby ludzie mogli kupować świeże warzywa - dzisiaj zebrane i dostarczone w atrakcyjnych cenach do klientów.

Dlaczego postawił pan na osiedle Witosa?
Kiedy zacząłem szukać działki, zależało mi na zielonych terenach, ale też miejscu, gdzie jest bardzo duże skupisko ludzi z aglomeracji Śląska. Znalazłem świetną lokalizację z miejscem na duży parking tuż obok węzła autostrad.

Zielony Bazar, który powstaje przy ul. Kolońskiej 1 to jednak tylko część pana nowej inwestycji?
Jako rolnik postanowiłem wykorzystać tę działkę, jak najlepiej się da, dlatego w dolnej część budynku będzie targowisko – Zielony Bazar a na górnych piętrach zaprojektowane zostały powierzchnie biurowe pod wynajem. Taka inwestycja wynikła z czystej kalkulacji i szacunku dla ziemi, który przekazali mi rodzice.

Kiedy pojawią się pierwsi najemcy?
W pierwszym kwartale przyszłego roku

Czego możemy się spodziewać jeszcze po otwarciu?
Na parterze budynku działać będzie także bistro – „Dobre to warzywo”, napijemy się tu soków owocowych i wyśmienitej kawy. W karcie znajdą się także kanapki na bazie pieczywa od zaufanych piekarzy. Wszystkie produkty, które dostępne będą w sprzedaży, pochodzą z naszych gospodarstw lub od zaprzyjaźnionych, sprawdzonych i certyfikowanych producentów. Oprócz warzyw na Zielonym Bazarze kupimy także kiszonki, przetwory, owoce, kwiaty a sezonowo także ryby. Targowisko otwarte będzie sześć dni w tygodniu, zakupy będzie można także wcześniej zamówić elektronicznie i tylko na miejscu odebrać. Przewidujemy też cykliczne promocje a w przyszłości otwarcie restauracji.

Nazywa Pan Zielony Bazar zamiennie z targowiskiem. Dlaczego umieścił pan swoje warzywa w tak imponującym budynku? To coś na zasadzie pięknego opakowania do wymarzonego prezentu?
Chodząc po targowiskach i obserwując rynek, stwierdziłem, że w dzisiejszych czasach klienci potrzebują bardzo dobrej jakości towaru, a taki ciężko jest kupić na zwykłym targowisku pod chmurką. Na targowisku produkty albo słońce przegrzeje, albo wiatr powieje lub co grosza przymrozi. Dlatego w Zielonym Bazarku bardzo duży nacisk położyliśmy na panującą w nim temperaturę i wilgotność. Czyli inna temperatura będzie w pomieszczeniu, gdzie są np. owoce i inna wymiana powietrza będzie tam, gdzie są produkty kiszone. Bardzo nam zależy, aby nasze produkty były jak najlepszej jakości, a klient był zadowolony, robiąc zakupy w Zielonym Bazarku.

Zielony Bazar już cieszy się ogromnym zainteresowaniem, ale ludzie obawiają się, że tak jak w przypadku podobnych tego typu miejsc, wysoka jakość utrzymywana jest tylko na początku . . .
My jesteśmy rolnikami, a praca na roli jest niezwykle ciężka. Odbywa się siedem dni w tygodniu, od świtu do zmierzchu. Człowiek uzależniony jest od pogody i to jej podporządkowuje wszystkie swoje plany. Szacunku do dobrodziejstw natury nauczyli mnie i starsze rodzeństwo, my przekazujemy go dalej swoim dzieciom i pracownikom i to właśnie bez ich wsparcia i pomocy nie byłoby tego sukcesu. Jakoś jest dla nas najważniejsza, nigdy z niej nie zrezygnujemy.

Musisz to wiedzieć

Materiał oryginalny: Siła i jakość wywodzi się z tradycji! Na katowickim osiedlu Witosa powstaje Zielony Bazar, to kontynuacja misji Nicefora Dzidy z Goczałkowic - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie