Zawiercie w żałobie po Bogdanie Dworaku. Oto wspomnienia o poecie

PM
Nie żyje Bogdan Dworak, honorowy obywatel Zawiercia. Zawierciański poeta i regionalista miał 86 lat. Kochał sztukę, kulturę i życie. Kochał też... koty. Tak Bogdana Dworaka wspominają bliscy, przyjaciele i współpracownicy.

Zmarł Bogdan Dworak. To zawierciański poeta, publicysta, felietonista, prozaik i gawędziarz. Miał 86 lat. Trudno znaleźć wśród mieszkańców Zawiercia osobę, która nie słyszała o Bogdanie Dworaku. Był postacią wyjątkową i nietuzinkową. Od 2018 roku był honorowym obywatelem miasta Zawiercie. O jego śmierci poinformował m.in. Łukasz Konarski, prezydent Zawiercia.

- Bogdan Dworak był moim wieloletnim przyjacielem i osobą, która od najmłodszych lat wprowadzała mnie w świat kultury. Wprowadzanie to chyba nawet niezbyt precyzyjne określenie. Bogdan po prostu nauczył mnie jak rozumieć kulturę. Poznaliśmy się przez zupełny przypadek, na jednym ze spotkań. Bogdan był m.in. redaktorem naczelnym miesięcznika kulturalno-społecznego „Nasze Korzenie” i dzięki niemu poznałem wiele osób. Zawsze interesowałem się zarówno literaturą, jak i samorządem. Obecnie zajmuję się przede wszystkim tą drugą dziedziną, ale miłość do poezji i kultury pozostała. Właśnie dzięki Bogdanowi - wspomina Łukasz Konarski.

Bogdan Dworak urodził się 22 lipca 1933 roku w Zawierciu. Ukończył średnią szkołę o profilu handlowym w Stalinogrodzie, a następnie studiował na Wydziale Filologii Polskiej i Wydziale Socjologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1990-1994 był radnym miejskim w Zawierciu. Przewodniczył komisji kultury.

- Jako przewodniczący komisji kultury Bogdan Dworak podjął kontrowersyjne decyzje. Zmienił nazwy wielu ulic. Zastąpił nazwy związane z poprzednim ustrojem. W zamian wprowadził m.in. nazwiska osób zasłużonych i związanych z regionem. Uważam, że teraz sam zasługuje na swoją ulicę lub aleję - mówi Andrzej Borkiewicz z MOK Zawiercie, z którym Bogdan Dworak wielokrotnie współpracował.

Andrzej Borkiewicz poznał się z Bogdanem Dworakiem w 1992 roku, gdy rozpoczynał pracę w Gazecie Zawierciańskiej. Bogdan Dworak był wtedy jednym z filarów tego tytułu.

- Wcześniej oczywiście o nim słyszałem, ale dopiero wtedy miałem przyjemność poznać go osobiście. Bogdana nie da się skwitować jednym zdaniem. W przypadku gazety to konieczne jest dotrzymywanie pewnych terminów. Bogdan miał z tym problem, ale dla jego twórczości zawsze warto było poczekać. A nawet wstrzymać proces wydawania gazety - wspomina Andrzej Borkiewicz.

Bogdan Dworak chętnie dzielił się z mieszkańcami Zawiercia historią miasta. W 2016 roku w siedzibie Programu Aktywności Lokalnej na ulicy Marszałkowskiej opowiadał swoje wspomnienia związane z osiedlem Stary Rynek. Sam pochodził z rodziny o tradycjach kupieckich Współpracował często z mediami lokalnymi, na których łamach przedstawiał historię Zawiercia.

- Swoim talentem dzielił się ze wszystkimi. Nie było podziału na młodych i starych. Nie było podziału na opcje polityczne. Dla niego kultura była miejscem wielkiej tolerancji. Rozmawialiśmy godzinami o literaturze, sztuce, malarstwie. Często kłóciliśmy się, bo każdy z nas miał ulubionych twórców. Ja ukończyłem Uniwersytet Jagielloński w Krakowie. Bogdan był absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego. Spieraliśmy się zatem także o to, które z miast jest stolicą kultury - opowiada Andrzej Borkiewicz. - Miał też wspaniałą cechę. Po prostu kochał życie. Zawsze uśmiechnięty, pogodny, ciepły. Cieszył się życiem zarówno gdy było dobrze, jak i wtedy gdy był w dołku. A takie momenty również się zdarzały. I przede wszystkim kochał koty. Przygarniał je z ulicy. Tym zwierzętom będzie trudno sobie bez niego poradzić. Pewnie będą go bardziej opłakiwać niż ludzie - dodaje

.

W 2013 roku Bogdan Dworak został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał także Honorową Odznakę Zasłużony dla Kultury Polskiej i Złotą Odznakę Zasłużony dla Województwa Śląskiego. Mocno udzielał się także w życiu kulturalnym miasta.

- Pana Bogdana wspominam bardzo dobrze, chociaż okazji do współpracy nie było tak dużo. To był człowiek bardzo pogodny i ciepły. To była wybitna postać. Bardzo znacząca dla życia kulturalnego Zawiercia i całego regionu - mówi Andrzej Danecki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Zawierciu.

Bogdan Dworak był autorem książek: “Korzenie czy ksenofobia”, "Obrzęk”, “Liryczne duperelki” (poezja), “Fora ze dwora(k)”, “Mieszkam za darmo w każdym z was” oraz “…ale było i było…”. Wśród swoich licznych współpracowników i przyjaciół miał także poetów z całego kraju. Jednym z nich był Marek Krystian Emanuel Baczewski.

- Gdy ostatnim razem ściskałem drżącą już z racji słusznego wieku dłoń Bogdana, ani na moment nie przypuściłbym, że to może być pożegnanie na zawsze. Bogdan mógłby obdzielić żywotnością może z pięciu zwyczajnych ludzi. Formy gramatyczne czasu przeszłego przypasowują się do Niego tym gorzej, im bardziej próbuję ich używać. Wiem, że tacy ludzie nie odchodzą tak po prostu, tak, że w odruchowym geście pisarskim zmienia się parametry języka. Wczoraj Był, dzisiaj Jest? Zupełnie gubię się w literackiej narzędziowni - wspomina Marek Baczewski. - Mogę powiedzieć tylko tyle, że tak niezwykłe, tak nieprawdopodobne istoty przydarzają się światu niczym szczególny uśmiech losu; dlatego tak trudno zawrzeć dziedzinę ich życia w ściśle określonych granicach. Kim był? Regionalistą? Czy regionem? Pisarzem? Czy literaturą? Publicystą? Czy całym światem publikacji, odniesień literackich, cytatów i anegdot? To tajemnice nie do rozwikłania. Chciałbym tylko, ażeby w tym moim pożegnaniu nie zwyciężył uładzony rygor patosu. Wspomnę parę zwyczajnych rzeczy, kilka prostych darów przyjaźni: krem malinowy, ogórki z miodem i wspaniałą, arystokratyczną kawę w literackiej samotni Bogdana. Bogowie pozwolili Mu zachować do końca dni młodzieńczy entuzjazm. Teraz otrzymał ostatni prezent od losu – odszedł w porze kwitnienia bzów i konwalii. Tak sobie teraz myślę, że te kwiaty dobrze wiedzą, dla Kogo dziś kwitną - dodaje.

Bogdana Dworaka wspomina także Olgerd Dziechciarz, pisarz i redaktor naczelny Kwartalnika literacko-artystycznego „Afront”. To właśnie w tym kwartalniku znajdą się dwa rozdziały nieukończonej powieści zawierciańskiego poety.

- Znałem Bogdana ćwierć wieku . Był wyjątkowy, jedyny – żył literaturą i dla literatury, i znał się na niej, jak nikt inny. Wydawał się wieczny… Kiedy umierają tacy wyjątkowi ludzie, jak Bogdan, to jakby umarł osobny, samoistny świat, a wraz z nim wszystko, co się na ten świat składało. Ogromna, niepowetowana strata dla polskiej kultury. W przygotowywanym do wydania najnowszym "śląskim" numerze kwartalnika „Afront” znajdą się dwa rozdziały nieukończonej powieści Bogdana Dworaka – „Ja jestem Helka”. Teraz już nie posłuchamy cudownych gawęd Bogdana o dawnym Zawierciu, czy życiu literackim Warszawy w latach 60. i 70. Ale on przecież potrafił równie pięknie pisać, więc będziemy Go czytać, bo - na szczęście - zostawił nam swoją prozę i poezję. Warto czytać Bogdana Dworaka, bo to pisarz pełną gębą - mówi Olgerd Dziechciarz.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jurassic Cristal

Wspaniały człowiek i przyjaciel... Będzie nam go brakować.

Natomiast dobrze by było, gdyby autor(ka) sprawdził przed publikacją, czy dobrze jest cytować w całości rozmówców. Nawet, jeśli Andrzej Borkiewicz wspomina, że Bogdan Dworak nie dotrzymywał terminów, to wypadałoby nie wprowadzać takiej wypowiedzi do artykułu. Nie jest to dobry moment na wytykanie zmarłemu jego wad.

Dodaj ogłoszenie