Firma Rathdowney otrzymała przedłużenie koncesji na prace poszukiwawcze złóż o kolejne 5 lat. O powstaniu kopalni zadecyduje wiele czynników

Bartosz Żołnierczyk
Bartosz Żołnierczyk
Wycinka drzew na Kazimierówce nie ma związku z budową kopalni cynku i ołowiu
Wycinka drzew na Kazimierówce nie ma związku z budową kopalni cynku i ołowiu Arc/Pixabay
Na Kazimierówce w rejonie Rokitna Szlacheckiego w ostatnim czasie zaczęły się spore wycinki lasu. Mieszkańcy obawiają się, że ma to związek z budową kopalni cynku i ołowiu na terenie powiatu zawierciańskiego. Jak dowiedzieliśmy się to działania związane z innymi pracami. Zbadaliśmy dla Was aktualne kroki związane z możliwą przyszłą budową kopalni cynku i ołowiu w powiecie zawierciańskim. Swoje informacje przekazał nam Bartosz Władimirow, rzecznik prasowy kanadyjskiego inwestora Rathdowney, odpowiedzialnego za prace poszukiwawczo-rozpoznawcze złóż na terenie pod przyszłą kopalnie. O komentarz poprosiliśmy także Mariusza Golenię, radnego i prezesa Stowarzyszenia "Nie dla kopalni".

Kanadyjska firma Rathdowney otrzymała we wrześniu br. przedłużenie koncesji na prace poszukiwawczo-rozpoznawcze o następne 5 lat.

Jakie aktualne działania w związku z budową kopalni na Jurze?

Otrzymanie koncesji na kolejne 5 lat ma umożliwić rozpoznanie złóż w celu przedłożenia odpowiedniej dokumentacji geologicznej przed Ministerstwo Środowiska i Klimatu. Do rozpoczęcia samej budowy kopalni potrzebna jest druga oddzielna koncesja, wymagająca oddzielnych procedur, której inwestor w tym momencie nie ma.

- Nie ma mowy o budowie kopalni, bo my nie mamy koncesji na wydobycie złóż i nawet o nią w tym momencie w ogóle nie wnioskujemy, to jest zupełnie inna procedura, zupełnie coś innego, bo w takim wypadku trzeba mieć przede wszystkim zmieniony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, to długa procedura - komentuje Bartosz Władimirow, rzecznik prasowy Rathdowney.

Obecnie firma Rathdowney złożyła wniosek o poszerzenie obecnej przyznanej koncesji poszukiwawczo-rozpoznawczej, procedura jest w trakcie. Po uzyskaniu prawomocnej decyzji, inwestor chce kontynuować prace odkrywcze.

- Będziemy kontynuować prace geologiczne w terenie i środowiskowe, tak aby te złoże jak najlepiej rozpoznać i aby wyniki tych badań przedłożyć przed Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Pandemia i inne okoliczności przyblokowały nam ostatnie działania i mam nadzieje, że teraz te działania będą systematycznie trwały, dodaje Bartosz Władimirow.

Podejrzliwie sytuacji przygląda się Stowarzyszenie "Nie dla kopalni"

Przedstawiciele stowarzyszenia nie mają żadnych informacji o planowanej budowie kopalni w Zawierciu, lecz powołują się na zatajanie przez Nadleśnictwo Siewierz i firmę Rathdowney kluczowych informacji w przeszłości. Bacznie śledzą każdy krok działań podejmowanych w kierunku budowy kopalni na Jurze i nie dają za wygraną.

- Z naszych doświadczeń z Nadleśnictwem Siewierz wynika, że instytucja ta staje czasem po stronie prywatnych przedsiębiorców, a nie obywateli i jest bardzo tajemnicza. Tak było z ukrywaniem informacji o przyrzeczeniu dzierżawy ponad 200 ha gruntów kanadyjskiej firmie, która zamierzała w tym miejscu budować kopalnię. Dopiero decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przymusiła Nadleśnictwo do ujawnienia prawdy i przyznania, że faktycznie w miejscu przez nas sugerowanym RTH chciało wydzierżawić teren - komentuje Mariusz Golenia, prezes Stowarzyszenia "Nie dla kopalni".

Czy na terenie powiatu były już prowadzone jakiekolwiek prace odkrywcze w celu znalezienia złóż?

Jak informuje inwestor na terenie im podległym wykonano 200 otworów poszukiwawczo-rozpoznawczych. Prace te nie są jeszcze w pełni dokończone, mają być kontynuowane odwierty i prace środowiskowe. Ukończenie tych prac ma dać efekt dokumentacji końcowej, która będzie przedłożona do Ministerstwa Środowiska i Klimatu.

- Jeżeli przedłożymy całość dokumentacji pod Ministerstwo Klimatu, wtedy będziemy podejmować kolejne kroki. Ciężko mi powiedzieć dzisiaj czy będzie czy nie będzie kopalni. Warunki ekonomiczne, geopolityka, wszystko będzie miało wpływ. Ostateczną decyzje w takim wypadku wydaje właściwy minister klimatu i środowiska - kontynuuje Bartosz Władimirow.

Czemu i kto podważył decyzje Ministra Środowiska Michała Wosia o zakazie prac odnośnie kopalni w 2020 roku?

Minister Środowiska Michał Woś w 2020 roku, nie przedłużył koncesji na prace kanadyjskiej spółce, po czym spółka odwołała się od tej decyzji do WSA w Warszawie. W trakcie trwanie procedury odwoławczej, spółka jednocześnie złożyła inny wniosek do ministerstwa o pozwolenie na badanie złóż, łącząc wszystkie możliwe tereny do eksploracji w jednej koncesji. Powstał wniosek dotyczący między innymi obszaru wykluczonego już z badań. Minister A. Moskwa (11 lipca 2022) udzieliła RTH takiej koncesji, po czym WSA w Warszawie podtrzymał decyzje ministra Wosia w mocy.

- WSA w Warszawie odrzuciło skargę RTH i utrzymało decyzję min. Wosia w mocy. Jednym słowem RTH zagrało wszystkim na nosie i osiągnęło swój cel mimo wszystko. Jak to się mówi, „jak nie drzwiami, to oknem”, byle do celu. W naszej opinii jest to szukanie kruczków prawnych, granie na nosie mieszkańcom regionu zawierciańskiego i potężna choć cicha akcja lobbingowa wśród przedstawicieli władzy, którzy pewnie nie mają pełnej wiedzy o tej sprawie - kontynuuje Mariusz Golenia z "Nie dla kopalni".

- To wszystko jest zgodnie z prawem zrobione, tutaj nie da rady tego zrobić inaczej. Tutaj nie chodzi w tym momencie o budowę kopalni, tylko są to prace rozpoznawczo- poszukiwawcze. Dla Skarbu Państwa, dla Polski wiedza o tym co mamy pod ziemią i jak to możemy wykorzystać jest bezcenna. Dla społeczności lokalnej też, bo będziemy wiedzieli co tutaj jest, a czy po te złoża się sięgnie dzisiaj czy kiedyś indziej, ciężko na ten temat mi dzisiaj powiedzieć. Czy kopalnia będzie czy nie, to długofalowa decyzja na przyszłość - kontynuuje Bartosz Władimirow.

Budowa kopalni na terenie powiatu zawierciańskiego to ogromna degradacja jurajskich terenów

Obie strony bronią swoich argumentów w temacie wpływu budowy kopalni cynku i ołowiu na środowisko naszego powiatu. Inwestor zapewnia, że degradacja środowiska jest niemożliwa, z powodu szeregu procedur i decyzji środowiskowych, zezwalających na rozpoczęcie takiej inwestycji. Musi powstać odpowiedni Raport Oddziaływania na Środowisko, a wszelkie inne decyzje podejmowane są przez różne urzędy i instytucje. Firma zapewnia też, że sposób wydobycia surowca nie będzie sprzyjał tworzeniu się zapadlisk, poprzez sposób drążenia.
Jednak Stowarzyszenie "Nie dla kopalni", które doskonale zna sytuację ekologiczną związaną z ewentualna inwestycją, zarzuca zatajanie kolejnych ważnych aspektów całej inwestycji. Chodzi o tereny obejmujące części złóż rud cynku i ołowiu, w których wynika zagrożenie dla zbiorników wody pitnej w związku z działalnością górniczą.

- Chodzi o obszar „Zawiercie 3” i „Rodaki-Rokitno”. W projekcie przygotowanym do ministerstwa jasno wynika, że że działalność górnicza w tym obszarze zagraża zbiornikom wody. Co prawda wynajęty przez RTH pracownik AGH dr Mariusz Czop z uporem twierdzi, że wody podziemne są zabezpieczone pod ziemią nieprzepuszczalną warstwą kajperu. Jednak dokument nie pozostawia złudzeń, że w tym miejscu są liczne uskoki i szczeliny, przez które zanieczyszczone działalnością górniczą wody będą się przedostawać do czystych wód, z których korzysta cały region zawierciański - kontynuuje Mariusz Golenia z "Nie dla kopalni".

Rathdowney podkreśla, że w powiecie zawierciańskim jest jedna z najwyższych stóp bezrobocia w województwie śląskim, plasując się na drugim miejscu. Podkreśla możliwość zatrudnienia 700 pracowników, co generuje kolejne miejsca pracy w związku z obsługą administracyjną działalności. Kopalnia miałaby być motorem napędowym zawierciańskiej gospodarki.
Z kolei Stowarzyszenie podkreśla, że spółka jest w tragicznej sytuacji finansowej, a jej kluczowe inwestycje zostały za brukiem. Notowania na giełdzie spadają do zera, a kopalni chodzi wyłącznie tylko o docelowe sprzedanie koncesji na budowę innej spółce.

- Z posiadanych przez nas informacji wynika, że firma RTH jest w coraz gorszej kondycji finansowej. Nie tylko nie przedstawia rocznych raportów z przeprowadzanych badań w regionie zawierciańskim (sprawdziliśmy to bezpośrednio w dokumentacji posiadanej przez ministerstwo), ale jej akcje spadły na giełdzie papierów wartościowych w kanadyjskim Toronto niemal do zera. RTH to spółka powołana do realizacji projektu w Polsce, ale należąca i zarządzana przez firmę Hunter Dickinson Inc. Ta z kolei odnotowała w ostatnim czasie potężną porażkę. Inna jej spółka, powołana do budowy kopalni w USA, została wręcz wyrzucona w niesławie z Alaski. Jej projekt Pebble Mine został zablokowany zarówno przez administrację prezydenta Joe Bidena, jak i wcześniej przez Donalda Trumpa. Kanadyjczykom tak naprawdę nie zależy na wydobyciu ale na przepływach pieniężnych i zarobieniu na koncesji. To dla nich czysty interes - kończy Mariusz Golenia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wysokie dopłaty do węgla – kończy się termin składania wniosków

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na zawiercie.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie